piątek, 20 lipca 2012

Historyk - Elisabeth Kostova


„Wciąż nie wiem, gdzie się podział ten czas. Kiedyś czytałam, że wedle dużego prawdopodobieństwa wszystko, co się zdarza, jest przechowywane w jakimś miejscu we wszechświecie, a czyjaś osobista historia - wielka historia, jak sądzę - tkwi jak poskładane kartki papieru w kieszeniach i czarnych dziurach czasu i przestrzeni.”

Tytuł oryginału: The Historian
Tytuł polski: Historyk
Autor: Elisabeth Kostova
Wydawnictwo: Świat książki
Rok wydania: 2006



Po "Historyka" sięgnęłam chyba w roztargnieniu, a może potrzebowałam jakiejś odmiany od kryminałów. Nie miałam nigdy wcześniej do czynienia z wampirami, oprócz sagi "Zmierzch" w czasie złamania nogi, jednakże uważam ten czas za zmarnowany. Na historii też szczególnie nie kochałam, mimo to wydawało mi się, że informację zawarte w powieści to zupełnie inna para kaloszy. Opis na okładce zapowiada trzymającą w napięciu historię, która będzie zarówno ciekawić jak i przerażać. Zawiodłam się, przeczytałam 630 stron, niektóre przekartkowałam bez zbędnego męczenia się, rozciągnięta fabuła, kiepskie znaleziska, długie opisy miejsc i podróży oraz absolutnie żadnego strachu czy napięcia, jedynie sam zamysł wydaję się oryginalny.
Zacznijmy jednak od bohaterów. Postaci jest bardzo dużo, ale właściwie kreacja tylko jedna, występują głównie historycy, ludzie inteligentni, wykształceni znający po kilka języków, czyli cała rodzina narratorki i przyjaciele spotkani w podróży. Przyznacie chyba, że to nieco mdłe - wszyscy tacy sami. Mam wrażenie, że Dracula, chociaż powinien znajdować się na pierwszym planie cały czas wędrował gdzieś obok, zupełnie jakbym o jego istnieniu zapomniała. Przemierzyłam świat z bohaterami w poszukiwaniu papierków, a nie legendarnego przywódcy.
Historię poznajemy poprzez narratorkę, która cofa się myślami do czasu, kiedy to sama miała 16lat, na końcu powieści dowiedziałam się, że ma na imię Elena, wcześniej nigdzie nie wpadło mi to w oczy. W recenzjach innych wyczytałam, że rzekomo jest szalona i to nadaje książce bardzo dobry wydźwięk. Ja raczej zapamiętam ją jako sztuczną, nierealną pannicę, która nie przechodziła młodzieńczego buntu, podporządkowywała się ojcu, była mądrzejsza niż wszyscy wokół i niesamowicie spokojna. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś taką hisotrię dzielił mi na kilka spotkań, a ja spokojnie potem szła bym spać bez nacisków i pretensji, z pełnym zrozumieniem, że ojciec nie miał ochoty kontynuować, bo jest zmęczony czy przestraszony. Dziewczyna niema swojego życia, wydaję się, jakby tylko i wyłącznie się uczyła.
Ojca Eleny, Paula, którego imię poznałam mniej-więcej w połowie utworu, kiedy zwróciła się do niego Helen, widzimy z dwóch perspektyw. Jedną jego stronę bardzo polubiłam, stał się moim ulubionym bohaterem, w tej niezbyt przypadającej mi do gustu historii. Jako samotny ojciec jest zimny, nieco wyniosły, zamknięty w sobie. Nie zmienia własnych przyzwyczajeń, dużo podróżuje, ale jakby bez przyjemności. Jego życie to jedno wielkie, podświadome pasmo męki i krzywdy. Jako młody mężczyzna, kiedy historia się zaczyna, mimo niebezpiecznych sytuacji ma w sobie wiarę i młodzieńczy entuzjazm. Oprócz tego zauroczył mnie wątek miłosny z Helen i jego światły umysł. Wydaję się o wiele inteligentniejszy niż jako dyplomata, tym bardziej, że dał się wytropić własnej córce narażając ją tym na spore niebezpieczeństwo i zostawił jej na widoku listy, który każdego zmusiłyby do takiej decyzji, jak podjęła Elena.
Helen długo działała mi na nerwy, to jedna z tych dziewczyn, która "pozjadała wszystkie rozumy". Zawsze wie najlepiej co powinni zrobić, jest uparta, a nawet złośliwa. Mam wrażenie, że zna każdy język po trochu, bo w każdym jest w stanie się porozumieć. Jej nieco niezrozumiałą sylwetkę łagodzi ciekawa rodzinna historia: jest córką profesora, ale również pochodzi w prostej linii od Draculi.
W książce opisy są zbyt rozległe, przez pierwszą połowę książki zupełnie nie mogłam się przedostać, nudziła mnie, ale czekałam z nadzieją na jakiś przełomowy moment. Podróże Paula z córką przeplatały bardzo długie opisy miejsc, w których byli. Nie rozumiem dlaczego autorka je wplatała. Nie miały z tą historią niemal nic wspólnego. Potem czytamy dużo pozostawionych listów, trochę mnie to rozbawiło, bo skoro wszystko to trzymali razem to już sobie wyobrażam jaka wielka musiałaby być półka w bibliotece w ich rodzinnym domu. Elena znajduje listy, nie czyta ich do końca, ale pyta o nie ojca. Ten zabiera ją w różne strony świata i opowiada po kawałku. Większość jednak poznajemy już ze spisanych wspomnień. O czym opowiada historia? O zagadce Vlada, mężczyzna (Paul) jako student znajduję starą księgę, która, ku jego zdziwieniu nie jest niczyją własnością. Okazuję się, że jego promotor również ma taką samą, w środku jest ona pusta, natomiast znajdują w niej jedynie rysunek ze smokiem, w podróży odnajduję jeszcze kilka osób, które posiadają takie egzemplarze i wszyscy nabyli je w taki właśnie sposób. Wampiryzmem interesuję się również inna kobieta – Helen Rossi, córka profesora, o której on sam nigdy nie słyszał. Promotor Paula ginie w ciekawych okolicznościach, dwójka młodych ludzi wyrusza w podróż po świecie, aby poszukać odpowiedź na frapujące ich pytania i przede wszystkim uratować od śmieci Rossiego, mają do dyspozycji pustą księgę z wizerunkiem smoka i kilka listów. Brzmi ciekawie prawda? Wyobrażamy sobie podróże po najdalszych zakątkach, zagadki nie do rozwikłania, niepewność i opisy scen mrożące krew w żyłach. Nic bardziej mylnego, nie było żadnej szczególnie mrocznej i drastycznej akcji. Książka wydaję się mdła, pisana na siłę, jakby autorka chciała udowodnić nam, że się przygotowała do tego dzieła. Bardziej chciałam ją przeczytać niż dowiedzieć się jak historia się skończy, chociaż od razu powiem, że w tym względzie też nie zaskakuje. Właściwie wędrujemy przez sześćset stron od biblioteki do biblioteki i z podnieceniem okrywamy, że ktoś coś napisał, co nic nie wnosi do zagadki. Nagle wszystko staje się takie oczywiste i proste, a wszystkie te dokumenty, których szukali niemal nie mają żadnego znaczenia.
Czy polecam? Dracula jest osobliwą postacią literacką, ale w tej książce nie znajdziecie o nim nic ciekawego. Jeżeli ktoś lubi jednak dobry styl literacki, długie opowieści historyczne z dawnych lat i opisy różnych miejsc na świecie to pozycja dla niego. Książka ma wielu zwolenników i zebrała trochę dobrych recenzji. Mnie nie przekonuje, wszystko od postaci po fabułę jest nudne, mdłe, długie i nie wnosi nic kreatywnego, a przecież tego oczekujemy od pisarza prawda? Odrobiny kreatywności. Książka najbardziej nadaję się do robienia dobrego wrażenia na regale.
2/10

10 komentarzy:

  1. Wydaja mi się, że pomimo zachęcającego opisu, nie przeczytam książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis z mojej strony nie jest zachęcający, nie polecam :)

      Usuń
  2. Naprawdę? Ja uwielbiam tę książkę i właśnie skończyłam "Łabędzia i złodziei" tej samej autorki, również bardzo mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, mam podobne zdanie. Czytałam kiedyś i to była katorga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, z jednej strony, mogłabym spróbować. A nóż widelec by mi się spodoba, nawet w pewnych momentach całkiem całkiem brzmi. Z drugiej strony, jak nudna mdła i dużo opisów...
    Hmmm...
    Jak zobaczę w bibliotece, to może spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli wampiry, z góry to przekreślam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwi mnie taka zła opinia, ale w końcu każdy ma inny gust i trudno żeby jakaś książka podobała się wszystkim;) Mi "Historyk" się podobał, wcale nie uważam tej powieści za nudną czy mdłą. Co do postaci Draculi - właśnie nie powinien być tutaj na pierwszym planie - cały czas jest gdzieś z boku, nieuchwytny, trudny do znalezienia.
    W każdym razie jeśli nie lubisz historii, nie fascynują Cię tego typu badania i inne rzeczy opisane w książce, trudno żeby Ci się spodobała;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie.... zdecydowanie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. o kilka lat temu ja czytałam ,wyglad zewnetrzny super a w srodku nuda.........

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdą opinie.